Calypso ratunkiem przed pandemią strachu

Calypso
David Sedaris
przeł. Piotr Tarczyński
Filtry 2020

Kiedy pracowałam w radiu (w newsach, więc to trochę inna część radia, bo „ta poważna i nudna”), ogarniało mnie zdumienie połączone z fascynacją, że każdy, kiedy tylko otwierał usta, od razu zmierzał do puenty. Oczywiście zawsze zabawnej, a potem kolejnej – jeszcze zabawniejszej.  Każda rozmowa zamieniała się w zawody, kto (od)powie śmieszniej.

David Sedaris jest szalenie popularny przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, na biletowane (sic!) spotkania autorskie z nim przychodzą tysiące osób. A jego kariera zaczęła się w radiu właśnie od krótkich tekstów-anegdot, które pisał i czytał. 

W pokoju gościnnym 

Talent Sedarisa bierze się z jego autentycznej potrzeby przerabiania życia na ironiczne opowiastki. Tyle że ich celem nie jest puenta, ale konstrukcja pewnej scenki rodzajowej, w której jak w lustrze przeglądamy się sami, z naszymi obsesjami, lękami, obawami.

Wiek średni, choć istnieje cała branża gospodarki, która opiera się na wmawianiu nam czego innego, przynosi niewiele prawdziwych rozkoszy. Jedyna zaleta, jaką dostrzegam, to że jeśli człowiek ma szczęście, może się dorobić pokoju gościnnego.

s. 5

Pokój gościnny w domku w Sussex jest wyznacznikiem pewnego statusu, ale i oazą bezpieczeństwa. Sposobem radzenia sobie z tym, że młodość minęła. Jest więc dowodem na posiadanie benefitów, które pozwalają radzić sobie z nieuchronnie nadchodzącą starością. 

Zbieracz śmieci

Wielbiciel pierwszego zdania Jerzy Pilch z pewnością pozazdrościłby Sedarisowi takiego wprowadzenia jak zdanie o wieku średnim. Otwiera świat – oto on, w średnim wieku, czyni z siebie i swojej rodziny (a także otoczenia) opowieść-anegdotę. Ironicznie, ale bez sarkazmu. 

Z nieskrywaną czułością opowiada o swoim wieloletnim partnerze Hugh, bez którego nie potrafiłby niczego zrobić w mieszkaniu, o znajomych, starzejącym się ojcu, o swoich pięciu siostrach, z których najmłodsza popełniła samobójstwo i nawet to potrafi opowiedzieć tak, że trudno powstrzymać się od uśmiechu:

Rozmawiając z Lisą, zauważyłem kiedyś:
– I tak naprawdę nie możesz rzucić w rozmowie z kimś: „kiedyś było nas sześcioro”. Ludzie się tylko poczują nieswojo.
Przypomniałem sobie ojca z synem, których poznałem kilka lat wcześniej w Kalifornii.
– Są jakieś inne dzieci? – zapytałem.
– Są – odparł. – Trójka żyjących i córka, Chloe, która zmarła przed swoimi narodzeniem, osiemnaście lat temu. 

s. 19

Sedaris nigdy nie jest złośliwy ani cyniczny. Stara się raczej trzymać postawy kogoś, kto zaczyna od obserwacji zdarzeń czy ludzkich zachowań, by potem samemu dać się porwać żywiołowi obsesji i przesady. 

Obserwujemy więc jego kompulsywne zakupy czy jak uzależnia się od opaski na rękę (fitbita) liczącej kroki i codziennie przemierza kolejne kilometry, żeby zyskać pochwałę od aplikacji, że osiągnął cel.

Hobby staje się codzienne zbieranie śmieci w okolicy, na tyle rozpoznawalne, że jego imieniem lokalne władze nazywają miejscową śmieciarkę. Angielska prowincja z pewnością uwielbia tego typu ekstrawagancję. Ale i samego Sedarisa czyni kimś, kogo chciałoby się znać bliżej. 

Udziwnione życie

To nie są zwyczajne dowcipy opowiadane po to, żeby zyskać poklask i uwagę towarzystwa. Sedaris w gruncie rzeczy opowiada o gorzkim życiu, które tylko przerobione na opowieść daje się jakoś znieść. Udziwnione sprawia wrażenie bardziej strawnego. Staje się jedyną ucieczką przed rozpaczą. 

Szczególnie że sprawy na świecie nie idą w dobrym kierunki i raczej nie jest do śmiechu. Śmiech staje się więc zasadą poznania świata, oswajania go. W anegdocie wydobywającej absurdalność zdarzeń śmiechem próbuje zagłuszyć lęk przed bezradnością, ale i przed przemijaniem. 

Świetnie pokazują to partie o starzejącym się ojca, fragment o przeklinaniu w różnych językach albo Kilka powodów, dla których jestem ostatnio przybity.  

To proza, która w dziwny sposób przynosi ulgę. Daje na moment wytchnienie od własnych obsesji. A może dlatego, że z naszymi własnymi demonami przestajemy z Sedarisem czuć się samotni?

Trzeba też powiedzieć, że Calypso tak naprawdę ma dwóch autorów – obok Sedarisa jest nim tłumacz Piotr Tarczyński, którego wydawnictwo Filtry słusznie umieszcza na okładce. Bo polskie wydanie wiele zawdzięcza językowemu talentowi i lapidarnemu ujęciu tłumacza. 

20 października 2020

Dodaj komentarz