„Shuggie Bain”. Glasgow ludzi bez perspektyw

Shuggie Bain
Douglas Stuart
przeł. Krzysztof Cieślik
Wydawnictwo Poznańskie 2021

O nagrodzonej Bookerem 2020 debiutanckiej powieści Douglasa Stuarta napisano już sporo, zachwycając się emocjonalnym wydźwiękiem, studium relacji syna i matki alkoholiczki oraz literacko podaną krytyką rządów Margaret Thatcher. 

Jest to książka nieco przegadana, choć wcale nam to nie przeszkadza. Dlaczego? Bo opisuje kawałek świata, w którym odnajdziemy się niezależnie od szerokości geograficznej. W polskim kontekście daje nam wgląd w to, co było udziałem i codziennością po transformacji. Widzimy jej społeczny koszt.

Język, którym mówisz

Agnes pociągnęła jeszcze łyk z puszki. Shuggie obserwował, jak rozpuszczają się warstwy starego tuszu i czarne łzy zaczynają spływać jej potwarzy. – Dlaczego wszystko w życiu musimy po prostu przyjmować? 

s. 224

Shuggie Bain w detalach pokazuje mechanizmy społeczne, zgodnie z którymi bezrobocie, dzielnica, w której mieszkasz, i język, którym się posługujesz, zamykają cię w getcie codziennej beznadziei. Żadnego lepszego jutra nie będzie. Musisz skupić się tym, żeby przeżyć dziś. 

Język, którym mówisz, ustawia cię w hierarchii społecznej. Wyznacza ci w niej miejsce. Ubogość języka, jego niechlujność, wulgarność – cechy realności, w której przyszło ci się urodzić i żyć.

Po sposobie mówienia możemy ocenić nie tylko status społeczny bohaterów, ale i poziom ich frustracji czy wrażliwości. 

Mały Shuggie wypowiada się względnie poprawnie, unika wulgaryzmów. Nie zalicza się do fajterów. Próbuje unikać chłopaków na podwórku. I przetrwać.

Jego brat Leek języka używa jak pięści. Agnes Bain zmienia sposób mówienia w zależności od sytuacji. Jej język wpasowuje się w realia miasta, w którym bezrobotni albo żałośnie zarabiający mieszkańcy zwyczajnie nie mają nadziei i żadnych perspektyw na poprawę własnego losu. 

Polskie wydanie powieści wyjątkowo dużo zawdzięcza tłumaczowi Krzysztofowi Cieślikowi, który klasowość najmocniej oddał w językowym zróżnicowaniu.

Miejsce, z którego chcesz się wyrwać

Deszcz był naturalnym stanem Glasgow. Dzięki niemu trawa nie przestawała się zielenić, a ludzie byli bladzi i cierpieli na bronchit. Dla taksówkarskich interesów było to bez znaczenia. Deszcz stanowił problem, bo zwykle nie dało się go uniknąć.

s. 51

Awans społeczny nie jest możliwy. Bieda staje się chlebem powszednim, wynika z systemu (makroekonomii, gospodarki wolnorynkowej, restrukturyzacji czy jakkolwiek to ktoś chce nazywać). W Glasgow górników od mieszkańców osiedli robotniczych różni jedynie sposób mówienia, używane słowa, dialekt własnej grupy społecznej.

Klasowość Shuggiego Baina pokazana jest niemal w detalach: miejscach takich nocne zamroczone alkoholem kluby, ulice przemierzane taksówką, szarość, brzydota, dewastacja lat 80. Podwórka, metalowe siatki, mały Shuggie siedzący pod drzwiami na schodach z pudełkiem po butach. To sceneria, w której dorastanie nie ma nic z magicznego świata dzieciństwa. Nie będzie idylli. NIkt o niej nie słyszał, nikt nie czytał. Nikt nie wie, że w ogóle występuje w przyrodzie. 

Degradacji ulegają relacje społeczne, rodzinne, sąsiedzkie. To świat, w którym alkohol staje się synonimem rozrywki, pocieszenia, aż zamienia się w niszczącego wroga. Każdy szuka sposobu, żeby przetrwać.

Samotność dziecka. Bezradność matki 

Mały Shuggie tak rozdzierająco kocha matkę, że zrobiłby dla niej wszystko. Za wszelką cenę chce ją wyrwać z nałogu. Jako pięciolatek tańczy, by ją uszczęśliwić. Jako 11-latek będzie nocą jechał na drugi koniec miasta, gdzie imprezuje matka, żeby ją zabrać do domu. 

Agnes Bain – właśnie dzięki tej perspektywie narzuconej nam przez syna – wzbudza współczucie, nie złość. Ona żyje w jakiejś beznadziei, bezradna wobec siebie i tego, co się z nią dzieje. Mogłaby wkurzać swoją niedojrzałością, rujnowaniem życia dziecku, które powinna chronić i o które powinna dbać. A jednak bardziej nas przygnębia niż wkurza. Stuart zadbał o to, żeby uruchomić naszą empatię. 

Dostajemy poruszającą opowieść o relacji syna opiekującego się pijaną matką na tle miasta ludzi bez perspektyw. Poczucie bycia gorszym to znacznie poważniejsza zmora. I znacznie trudniej się jej pozbyć. 

Ponure Glasgow, w którym nigdy nie przestaje padać, trudno nawet nazwać miejscem nie do życia. Jest zdecydowanie do życia właśnie dla wszystkich tych, którzy czują się przegrani. 

Douglas Stuart zapowiada drugą powieść

Autor nie ukrywa, że historię Shuggiego skonstruował na bazie własnego dzieciństwo. Książkę pisał przez 10 lat. Nie zrażał się odmową kolejnych 32 wydawców.

Kiedy wreszcie została wydana przez Grove Atlantic w Stanach Zjednoczonych i Picador w Wielkiej Brytanii, zachwyciła czytelników i krytyków. W jednym roku zdobyła Bookera, National Book Critics Circle, wyróżnienie American Library Association, podwójnie (za debiut i za książkę roku) British Book Award. 

Stuart urodził się w Glasgow. Do Nowego Jorku, gdzie mieszka, przeniósł się w 2000 roku. Pracował jako projektant dla największych firm modowych, jak Calvin Klein czy Ralph Lauren. Rzucił pracę, żeby pisać. 

W wywiadach, których udziela często i chętnie, opowiada, że musiał awansować do klasy średniej, żeby cofnąć się i opisać życie biedaków robotniczych osiedli. Opisać świat, w którym dominuje ostre picie i brutalne bójki – najbardziej wyraziste sposoby wyrażania męskości.

Kolejna powieść Stuarta Young Mungo ukaże się w kwietniu 2022 roku. Z udostępnionego przez wydawcę opisu wynika, że będzie to queer love story i będzie także rozgrywać się w Glasgow. 

27 lipca 2021

Jeden komentarz

Dodaj komentarz