Debiut: „Przemieszczenie”. Los dzieci (ukraińskich) emigrantów

Przemieszczenie
Margaryta Jakowenko
przeł. Agata Ostrowska
ArtRage 2022

Historia w zasadzie, jakich wiele obok nas. Najpierw wyjeżdża ojciec. Nie ma pracy w Ukrainie, więc jedzie za chlebem. To ma być tylko na chwilę, żeby uzbierać pieniądze – na lepsze życie i na samochód, który był wyznacznikiem statusu. Mieć samochód – nawet stary – oznaczało przeskoczyć o jedno oczko wyżej w hierarchii społecznej. Nie wybierał Hiszpanii. Jechał gdziekolwiek, gdzie miała być praca.

Z czasem rodzinny Mariupol opuszczają także żona i kilkuletnia córka. Nie ma innego wyjścia, muszą dołączyć do męża i ojca. Żona w Ukrainie była pielęgniarką, w Hiszpanii będzie imała się różnych prac – przede wszystkim fizycznych. To w zasadzie też nie miał być wyjazd na zawsze. Może łudzili się jedynie, że wrócą. Na razie wiedzieli przede wszystkim, że chcą córce zapewnić lepszy los. Dzień, w którym po latach otrzymują pismo informujące, że czasowy pobyt zmienia status na stały, był jednym z najszczęśliwszych uchodźczym życiu.

Kim jest się na emigracji? 

Przemieszczenie Margaryty Jakowenko to opowieść dorosłej córki mieszkającej w Barcelonie, która jak przez mgłę pamięta Mariupol i Ukrainę. Zasymilowała się – można by powiedzieć – w modelowy sposób. Zna język, przebywa wyłącznie w otoczeniu hiszpańskich znajomych, kończy szkołę z wyróżnieniem, idzie na studia. Zawsze najlepsza – tylko tak może wynagrodzić rodzicom ich wysiłek, ich decyzje o porzucenie ojczyzny. 

Daria Kowalenko Petrowa – podobnie jak autorka powieści – urodziła się w 1992 roku, zaraz po rozpadzie Związku Radzieckiego. Od samego początku jej postawę wobec szkoły, życia, hiszpańskich znajomych kształtuje los emigrantów.

Kiedy już – jak myśli wielu – ma wszystko: hiszpańskie obywatelstwo, hiszpański paszport, hiszpańskiego kochającego chłopaka, okazuje się, że lęk, panika, chęć ucieczki nie mijają. Poczucie bezpieczeństwa? Nie wie, z czego się bierze. Jej żołądek słabo radzi sobie z tym stanem braku zakotwiczenia.  

Zostawia chłopaka, zamyka się w mieszkaniu, nie je. W jakimś sensie wie, że źródłem autodestrukcji jest przeszłość jej i rodziców. Wtedy właśnie nachodzi ją nagła myśl: a może trzeba zmierzyć się z przeznaczeniem? Wrócić do początku?

Daria z dnia na dzień decyduje się na wyjazd. Kupuje bilet, pakuje walizkę. Leci do Mariupola. Idzie do swojego dawnego mieszkania, do którego przez wszystkie te lata ma klucz. 

Myślałam, że jeśli wyjadę z Barcelony, znajdę odpowiedzi i pozbędę się poczucia winy. Winy za to, że przeze mnie rodzice emigrowali, żeby dać mi szasnę na lepszą przyszłość. Za to, że nie kochałam Carlosa dość mocno i cały czas chciałam uciekać. Że wojnę pustoszącą mój rodzinny kraj oglądałam za pośrednictwem telewizji kablowej. Że pamiętam, jak dotrzeć do supermarketu, ale nie mogę znaleźć grobu własnych dziadków. 

s. 121–122

Rewers i awers awansu społecznego 

Bohaterka Przemieszczenia nosi w sobie ciężar oczekiwań, nadziei i wszystkich decyzji podjętych w jej imieniu, dla jej dobra. To odczuwa bardzo wyraźnie i znacznie silniej na nią działa ciężar rodziców niż własna samotność – od dzieciństwa zdana wyłącznie na siebie kolekcjonująca ulotne momenty, kiedy mogła być dzieckiem, bo jest z nią z dorosła mama. Najczęściej było to w czasie choroby. Choruje więc często.

W dorosłym życiu także ma problemy z żołądkiem, bóle głowy, migreny. Tym razem ciało Darii chce zwrócić jej na coś uwagę. A może tylko ciało czuje nie do udźwignięcia koszty presji i samotności dziecka, którego rodzice na kilka zmian zarabiają na czynsz i jedzenie, nie mając już czasu dla córki. Sieroctwo Darii w jego somatycznym objawie to niewątpliwie jeden z tych elementów, które czynią tę prozę naprawdę przejmującą.  

Być może najwięcej o niewątpliwym talencie autorki mówi ostatnia scena. I tu – podobnie jak w życiu – nie ma żadnej zadowalającej odpowiedzi. Nie ma nic banalniejszego niż to, że życie po prostu trwa, można więc jedynie podjąć kolejną decyzję. Wybrać nowy kierunek, bez żadnej pewności, że będzie słuszny. 

Prawo do tożsamości

Bo może jednak prawdziwego samookreślenia dokonujemy zawsze w drodze, zgodnie z przeświadczeniem wielu, że ruch jest zasadą świata. Skoro wszystko przemija i wiele przed nami, to nie pozostaje nam nic innego, jak myśleć, że pielgrzymując przez życie, dowiemy się, kim tak naprawdę jesteśmy? Ten trop zdaje się podsuwać motto z Anny Carson:

Jest tajemnicą poliszynela, wśród pielgrzymów i innych teoretyków życia w drodze, że uzależniamy się od horyzontu. 

Anna Carson, Kinds of Water. Motto do książki Przemieszczenie

Szybko jednak przekonujemy się , że stawka powieści jest znacznie większa niż jedynie odkrycie banalności życia w przymusie zmierzania dokądś i rozglądania się za horyzontem. Pielgrzymowanie i wędrowanie dostępne są dziś raczej w fantazji uprawiających mindfulness, bo faktycznie zajmujemy się co najwyżej przemieszczaniem z punktu A do punktu B w nadziei, że znajdziemy odrobinę ulgi w cierpieniu. 

Przemieszczenie bowiem to tylko z pozoru kolejna książka, która stawia pytania o tożsamość. I tylko z pozoru kolejna, w której los wygnańca oznacza, że nigdzie nie jest się u siebie. Margaryta Jakowenko zagłębia się w takie zakamarki, które stają się niewygodne w świecie, w którym – w kontrze do nacjonalistyczno-populistycznego wrzasku – chcemy podkreślać otwartość na wielokulturowy tygiel, szacunek do inności czy poczucie przynależności do Europy, a nie do konkretnego kraju. 

Historia Darii zderza nas z pytaniem o to, na ile zakorzenienie w języku, miejscu urodzenia, utożsamienia się z krajem jako ojczyzną przodków, daje nam poczucie bycia skądś. Czy poczucie bezpieczeństwa budujemy na tym, co dane jako tożsame, a więc jednoznaczne? Czy do określenia własnego „kim jestem” niezbędny jest kraj, w którym się rodzimy?

Głos pokolenia – z niszy

Nieraz pisałam, że lubię (i podziwiam) niszowe wydawnictwa, które walczą o czytelników, nie mając takich możliwości ani budżetów, jak te duże. Wyszukują ciekawe autorki, autorów. Prozę, która coś znaczy. Wydają z dbałością o detale. Przemieszczenie to bez dwóch zdań ciekawy głos pokolenia dzieci emigrantów wyjeżdżających po to, żeby zarobić na lepsze życie. Książkę zawdzięczamy w Polsce tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej i niszowemu wydawnictwu ArtRage, które intryguje każdym kolejnym wydawanym tytułem.

8 sierpnia 2022

Dodaj komentarz