Jak Bonda odkryła białoruskie korzenie i mord babci

Okularnik. Nie ma ciała, nie ma zbrodni
Katarzyna Bonda
Muza 2015

Należy do najpopularniejszych autorek kryminałów. Na podstawie historii Saszy Załuskiej powstał serial, który właśnie trafił na platformę VoD. 

Okularnik jednak to coś więcej niż kryminał. To przy okazji powieść, która dotyka otwartych ran. 

Zmowa milczenia w Hajnówce

Myśląc o pamięci, musimy wyjść od zapomnienia. Na Podlasiu mamy do czynienia ze skomplikowaną pamięcią-niepamięcią miejsc z trudną przeszłością. 

Sprawa nie wiąże się po prostu z polskością czy białoruskością, bo tu wszystko idzie w poprzek.

W Hajnówce sąsiadują ze sobą polscy nacjonaliści i białoruscy nacjonaliści. Często w wyniku mieszkanych małżeństw ojciec trzyma z jednymi, a syn – z drugimi. Matka chodzi do cerkwi, a córka to tzw. prawdziwa, bo katolicka, Polka. 

O takiej zbrodniach, waśniach i dzisiejszych konsekwencjach niełatwo mówić, niełatwo pisać, bo wszystko wciąż jest żywe – w mieszkańcach, w potomkach tych, którzy pogromy pamiętają.

Bonda mówi o sobie, że jest trzecim pokoleniem pogromów. Dorasta właśnie czwarte, które ma odwagę mierzyć się z przeszłością i pytać o korzenie, rekonstruować własną tożsamość. 

Przeszłość w Okularniku  

Jesteś tutejszy, jeśli prochy twoich przodków leżą w tej ziemi – tak kształtuje się w tradycji lokalnej prawo do miejsca. Ale na Podlasiu mówi się też, że jeśli jesteś prawosławny, to należysz do Białorusinów. 

Katarzyna Bonda pochodzi z Hajnówki. Tam mieszkała od czwartego roku życia, kończyła liceum. Od lat już nie mieszka, ale pracując na Okularnikiem, do Hajnówki wracała. Bo zawsze jeździ w miejsca, które wybiera do powieści. Znana jest z drobiazgowego researchu, sprawdza wszystko, przeprowadza mnóstwo rozmów, żeby ze szczegółów utkać kryminalną intrygę. 

Okularnik to druga książka opowiadająca perypetie profilerki Saszy Załuskiej. Dzieje się w Hajnówce (czytelnicy często dopytywali autorkę o to, kiedy osadzi swoją książkę na Podlasiu). To tam przyjeżdża Sasza – początkowo jedynie na weekend, żeby uporządkować w głowie prywatne sprawy. Okaże się, że w Hajnówce musi zostać nieco dłużej, do czego zmusi ją splot niewyjaśnionych zdarzeń.

Mroczne tajemnice zaczynają wychodzić na światło dzienne. Bo wydarzenia z 1946 roku wciąż kształtują lokalne układy, gdzie władza i biznes wzajemnie się szachują wiedzą o zbrodniarzach i ofiarach. A mieszkańcy tkwią w zmowie milczenia. 

Jak „Bury” pali wsie 

To na podstawie historii „Burego” – jednego z żołnierzy wyklętych – osnuta jest intryga kryminału. 

Romuald Rajs „Bury” to AK-owiec, który zgodnie z udokumentowanym śledztwem IPN-u odpowiedzialny jest za powojenne pacyfikacje wsi i mordy na ludności prawosławnej na terenie obecnej Białostocczyzny. 

Nawet jeśli wbrew ustaleniom niektórzy bronią go do dziś, wiedząc w nim jedynie bohatera podziemia, ustalenia nie pozostawiają cienia wątpliwości. 

Marsz „Burego” 

Jako 16-latek wstąpił do szkoły podoficerskiej, potem skończył podchorążówkę. Stacjonował na Wileńszczyźnie. We wrześniu 1939 roku oddział, którym dowodzi, rozbrajają Białorusini.

Od klęski wrześniowej działa w konspiracji. Jest dowódcą elitarnej kompanii szturmowej w wileńskiej brygadzie AK, bierze udział w wyzwaniu Wilna w 1944. Dostaje ordery za dzielność. W tym czasie przenosi się na Białostocczyznę i pod fałszywym nazwiskiem zgłasza do Ludowego Wojska Polskiego, dostaje dowództwo plutonu Ochrony Lasów Państwowych w Hajnówce. 

Wiosną 1945 roku nawiązuje kontakt z majorem Zygmuntem Szyndzielarzem „Łupaszką”, który nie podporządkował się rozkazowi gen. Okulickiego o rozwiązaniu Armii Krajowej i w białostockich lasach oraz w Puszczy Białowieskiej odtwarza V Wileńską Brygadę AK.

Rajs zostaje dowódcą szwadronu, a kiedy Szyndzielarz zrezygnuje z walki, wstępuje do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Dostaje – już jako kapitan – dowództwo nad Pogotowiem Akcji Specjalnej. To zadaniem tej jednostki będzie pacyfikowanie terenów południowo-wschodnich i „odwet na wrogiej ludności do sprawy konspiracyjnej”. 

Do kluczowych wydarzeń dochodzi w lutym 1946 roku. Partyzanci „Burego” atakują Hajnówkę i ponoszą klęskę. W czasie odwrotu uprowadzają 50 białoruskich wozaków, mordują ich w lesie pod Puchałami, potem palą białoruskie wsie i mordują mieszkańców wyznania prawosławnego. Giną także kobiety i dzieci. 

Znamiona ludobójstwa  

Okrucieństwo tych zbrodni przeraża nawet dowództwo NZW, które udziela „Buremu” upomnienia i obiecuje wrócić do rozliczenia go w wolnej Polsce. Rajs dostaje urlop, wyjeżdża do Elbląga, potem Karpacza. W listopadzie 1948 roku zostaje aresztowany. W pokazowym procesie sąd skazuje go na karę śmierci. 

W 1995 roku sąd wojskowy unieważnia wyrok, uzasadniając, że Rajs „walczył o niepodległy byt państwa polskiego” i „działał w stanie wyższej konieczności”. 

Dziesięć lat później postępowanie ponownie zostaje umorzone. Tym razem jednak prokuratorzy IPN – po ustaleniach w śledztwie – piszą jednoznacznie:

Zabójstwa furmanów i pacyfikacji wsi w styczniu i lutym 1946 r. nie można utożsamiać z walką o niepodległy byt państwa, gdyż nosi znamiona ludobójstwa. Akcje„Burego” przeprowadzone wobec mieszkańców podlaskich wsi wspomagały komunistyczny aparat władzy poprzez obniżenie prestiżu organizacji podziemnych, dostarczanie argumentów propagandowych o bandytyzmie oddziałów partyzanckich (…), nie sprzyjały poprawie stosunków narodowych polsko-białoruskich (…). Żadna zatem okoliczność nie pozwala na uznanie tego, co się stało, za słuszne.

Z akt IPN

Bonda odkrywa prawdę o białoruskich korzeniach 

Ludzie przez lata zawieruch dziejowych nauczyli się tutaj głośno milczeć.

Okularnik, s. 438

Katarzyna Bonda czyta wnikliwie akta IPN, spotyka się z człowiekiem, który dokonał ekshumacji pomordowanych furmanów. Jedzie na Podlasie, dopytuje mieszkańców. Niejednokrotnie słyszy, żeby zostawiła ten temat. Lepiej tego nie ruszać. Także mama błaga, żeby o Hajnówce nie pisała.

Czyta o kolejnych miejscach. Trafia na Zaleszany i Wólkę Wygonowską. To stamtąd pochodziła jej babcia. I nagle wszystko zaczyna się układać w całość. Babcia nie zginęła od kuli niemieckiej. 

Jej i mamie dedykuje powieść: 

Pamięci mojej babci Katarzyny, która została zamordowana w 1946 r. w pogromie wsi prawosławnych na Podlasiu. 

Mojej mamie – Ninie, która w wieku sześciu lat została sierotą. W hołdzie za jej hart ducha, który odziedziczyłam w genach. Z miłością

s. 5

Okularnik  jest jednym z tych przykładów, kiedy temat drażliwy społecznie trafia do powieści popularnej i pracuje z masową pamięcią. I traumą, kiedy zamiast słów przemawiają kości, groby i strach odziedziczony po przodkach. Literatura potrafi go przełamać i pokazać nierozstrzygalność pamięci.

23 listopada 2020

Dodaj komentarz