Portret Mony Lizy z kiełbasy. Na Polesiu

Usypać góry. Historie z Polesia
Małgorzata Szejnert
Znak 2015

Wieś Motol dziś znajduje się w granicach Białorusi. Jest niemal centralnym punktem Polesia, leży nad Jasiołdą w powiecie, którego stolicą jest Janów Poleski. Z Warszawy do Motola jest zaledwie 350 km, samochodem to 4 godz. 39 minut. Do Motola można też dojechać autobusem z Pińska. Obecnie mieszka tu 10 różnych narodowości, kiedyś synagoga i cerkiew stały naprzeciwko siebie.

Prezydencka wieś

W Motolu urodził się Chaim Weizmann, który został pierwszym prezydentem państwa Izrael. Szczątki dawnego domu Weizmannów można obejrzeć i w książce Szejnert, i na portalu Shtetlroutes.eu, który szczegółowo opisuje historię wsi.

Kiedyś dom stał w środku wsi, dziś jest w innym miejscu, bo w latach 50. rozebrano go i przeniesiono. Szejnert pisze, że niedawno socjolog i biznesmen z Mińska Siergiej Musijenko kupił dom i zapowiedział, że stworzy w Motolu kompleksowe centrum pamięci Weizmanna. Chata ma powrócić na dawne miejsce i do dawnej świetności.

Sucha krakowska

Do Motola Małgorzata Szejnert pojechała dwa razy. Za pierwszym razem w muzeum zobaczyła dyplom mistrzowski nadany w 1927 roku przez prezydenta Rzeczypospolitej Stefanowi Miniukowi z Motolu. Kiedy usłyszała, że na corocznym kiermaszu Przysmaki Motolskie w 2013 roku sensacją ma być portret Mony Lizy wykonany z wędlin przez firmę rodziny Miniuków, wraca tam po raz drugi. Obecnie szefem firmy wędliniarskiej jest wnuk rodzonego brata Stefana – Andriej Miniuk.

Firma Miniuków mieści się trzy kilometry od rynku, pod lasem. Jest nowoczesna, ze specjalnym miejscem dla gości. Motolska kopia Mony Lizy jest większa niż oryginał. Opis jest dość szczegółowy i raczej nie dla wegetarian. Włosy zrobione zostały z wołowiny wędzonej cienko skrojonej, pionowe kliny na sukni – z ciemniejszej wołowiny, obrębek – ze świniaki jasnej, a bufy – z suchej krakowskiej. Szejnert dopytuje o dłonie (z kurzęciny: „Z dodatkiem żyłek, żeby był rysunek. Aż za nerwowe wyszły”), o tło. Tylko twarz została papierowa. Suchą krakowską zakład Miniuków produkuje według dawnego przepisu dziadka Stiepana.

Magiczne Polesie

Szejnert przejechała Polesie, zbierając i opisując historie miejsc oraz ludzi tu mieszkających. Przeszłość wciąż jest tu obecna w postaci domów, rzeczy, wnuków, opowieści. Ale też w języku, o czym przekonuje Olga Kulbieda prowadząca muzeum w Motolu. Według niej to, co naprawdę zostało we wsi po Chaimie Weizmannie, to nie drewniany dom, ale powiedzenie: „idzie jak Rachel”. Tak dziś jeszcze określa się kobietę, która idzie ulicą wyprostowana, bo zna swoją wartość. Rachel Weizmann była matką pierwszego prezydenta Izreala i babką siódmego – Ezera Weizmana.

Polesie u Szejnert jest egzotyczne, ale nie ma w sobie nic z mitycznych Kresów. Sprawdzone do konkretu urzeka nie mniej swoją wielowymiarową historią. Bo Polesie opowiadane przez Szejnert ma palimpsestową strukturę, dzięki czemu odkrywając jedną warstwę opowieści natychmiast natrafia się na kolejną. To także opowieść, która nie wpisuje się w dominującą wersję o polskości. Polesie bowiem pokazuje dużo bardziej skomplikowane meandry naszej historii i upomina się o zmianę paradygmatu. Niewiele ponad cztery godziny od centum Polski można znaleźć się w innej opowieści o polskości.

9 maja 2020

Dodaj komentarz