Manifest Evaristo

Manifest
Bernardine Evaristo
przeł. Kaja Gucio
Wydawnictwo Poznańskie 2022

Autobiografia Evaristo jest fascynująca z kilku powodów. Jest pisarką, której rozpoznawalność zapewniła nagroda Bookera w 2019 roku, ale pisze od lat. Swoje doświadczenie życiowe doskonale oddaje w swoich książkach, a Manifest jest tego najlepszym dowodem. 

W Wielkiej Brytanii wszystkim nam od urodzenia podprogowo wpaja się niuanse subtelnej hierarchii klasowej panującej w kraju, a ja od najmłodszych lat wyraźnie dążyłam do awansu z klasy robotniczej do średniej. Już wtedy wiedziałam, że lepiej do niej należeć, zwłaszcza jaśli jest się osobą białą.

s. 54

Evaristo jest córką białej brytyjskiej nauczycielki i spawacza z Nigerii. Jak wyzna, jej tożsamość wyznaczają ramy „osoby płci żeńskiej zrzuconej z hierarchii społecznej, zanim zdołała otworzyć usta.

Studia po 40, kredyt po 50 

Studiować zaczęła po 40, ma za sobą relacje z mężczyznami i kobietami – zresztą zapis relacji z dominującą toksyczną lesbijką, który znajdziemy w Dziewczynie, kobiecie, innej, oparty jest na jej własnych doświadczeniach. 

Obecnego męża poznała w wieku 45 lat na portalu randkowym. Kredyt na mieszkanie wzięła po 50. I wbrew temu, co ogłaszały media przy okazji jej nagrody, nie pojawiła się znikąd. Na sukces zapracowała. 

Wymyka się wszelkim stereotypom. To właśnie czyni z niej tak interesującą bohaterkę własnej autobiografii. 

Ale chyba najciekawszy w Manifeście jest sposób narracji.

Powiedzieć, że szczery, to nie dość precyzyjnie określić tę mieszankę szczerego wyznania, zdecydowanej deklaracji ułożonych  w zaplanowany w detalach opis etapów życia – pozbawiony pretensjonalności. 

Feministka

Evaristo jest szczera, a jednocześnie jest jakby nienarracyjna – nie układa swojego życia w opowieść z dystansu. To raczej emocjonalny „autowywiad” osoby, która doskonale wie, skąd się wywodzi i w jakim miejscu się znajduje – zawodowo i życiowo. 

To także opowieść pisana poza kategoriami rasy, płci czy statusu społecznego. Jest również pisana jakby na przekór modnemu dziś awansowi społecznemu. Evaristo wybiera jednostkową afirmację życiowej pasji. 

Pisanie to coś więcej niż tylko mechaniczna czynność. […] Pisanie powieści wymaga wytrwałości i niepowtarzalnego zapału, szczególnie gdy nie jesteś pewna, czy zmierzasz we właściwym kierunku, i musisz zaczynać od nowa.

s. 200

Evaristo to oczywiście także zdeklarowana feministka, która zgłębia nie tylko dyskurs kobiecy, ale i szuka niebinarnej formy do opowiadania i wyrażania siebie.

Na jej przykładzie można zobaczyć, czym różni się feminizm Evaristo od pisarek starszych. O ile Annie Ernaux, Margaret Atwood czy Alice Munro – mówiąc w uproszczeniu – wyrywają się z ograniczeń społecznych. O tyle Evaristo wie, że kwestionowanie społecznych ograniczeń to za mało.

Wyzwaniem staje się szukanie indywidualnych wyborów niepozbawionych pomyłek i błędów. Zapis procesu odnajdywania się i gubienia. Ale również eksperymentowanie w codzienności, prywatności, opowiadaniu.

Londyn – muza Evaristo 

Manifest to także przy okazji opowieść o mieście – Londyn jest nie tylko miejscem, w którym Evaristo dorasta. To miasto, które kształtuje spojrzenie i relacje z innymi zależnie od tego, w jakiej dzielnicy się mieszka. 

Wciąż tęsknię za Notting Hill, w odległości spaceru od Hyde Park, pełnej świetnych barów i restauracji. Znajomi uwielbiali mnie tam odwiedzać, tylko tam cieszyłam się taką popularnością. Uważałam to miejsce za moją duchową ojczyznę, bo byłam pretensjonalna.

s. 85

I być może to właśnie rytm Londynu sprawia, że czyta się jej Manifest tak jak pije się wodę w upalny dzień po powrocie z długiego spaceru – haustami. 

15 października 2022

Dodaj komentarz