Fajna książka na wakacje. Top 12 Literackiego GPS

Nawet lata praktyki czytelniczej mogą nie wystarczyć, żeby właściwie wybrać książkę na wakacje. Przekonałam się o tym rok temu, kiedy na plaży na Korfu czytanie pewnej powieści okazało się męką, choć w domu na kanapie pochłaniałam ją z wypiekami na policzkach. 

Skąd ta różnica? Otóż, najogólniej mówiąc, chodzi o koloryt uczuć. Bo w wakacyjnym czytaniu o wiele ważniejsze jest, żeby bohaterowie powieści przenieśli się do naszego świata, a nie wyłącznie zabierali nas do swojego, odrywając od spraw i widoków tu i teraz. Dlatego nie o typ literatury chodzi, ale o aktualny klimat – własnych emocji oraz ten wokół nas. 

Reguły i klimat wyborów

Moje top 12 fajnych książek na wakacje ułożyłam tak, żeby odpowiadał odpowiednim stanom emocji, luzu, potrzeby wyciszenia, pobudzenia, oderwania. I poczucia sensu – szczególnie kiedy męczy nas, że tak potwornie tracimy czas na niczym. Albo że życie przeminęło (zanim na dobre się zaczęło).

Początkowo chciałam zaproponować wyłącznie najlepsze książki wydane w 2022 roku, ale nie udało się. W zestawieniu poza premierami znalazły się wznowienia i dwie dawniej wydane książki, które w czytelniczym powrocie zyskują drugie albo i trzecie życie.

To właśnie atrakcyjność fabuły, stylu, a nade wszystko bohaterka bądź bohater, z którymi chce się spędzić czas, miały największe znaczenie.

Jest jeszcze jedna ważna – z pozoru niemal niewidoczna – cecha wyróżniająca. Anna Arno, Katarzyna Okrasko, Krzysztof Majer, Andrzej Sosnowski, Tadeusz Pióro, Maciej Świerkocki, Bohdan Zadura… czyli tłumacze tak genialni, że trudno mówić w ich przypadku jedynie o przekładzie. Oni dają książkom i wierszom właściwe w danym języku życie.

Liczę, że każdy między 13. a 65. rokiem życia znajdzie coś dla siebie.  

1. Jak Guastaviano budował Nowy Jork 

Życie Guastavina i Guastavina
Andrés Barba
przeł. Katarzyna Okrasko
Filtry 2022

Rafael Guastaviano – architekt z Walencji – pod koniec XIX wieku wraz z synem i kochanką wsiada na statek płynący do Nowego Jorku. Nie zna angielskiego, co okaże się sporą przeszkodą w zalezieniu pracy i w życiu na co dzień. Obaj Guastavianowie zmienią w zasadniczy sposób Nowy Jork, staną się ich nowymi budowniczymi. Upowszechnią ogniotrwałe materiały, a przede wszystkim wprowadzą opatentowany przez siebie system sklepień – stosowany w Europie od wieków, ale za oceanem kompletnie nieznany. 

Nie jest to typowa biografia, ale opowieść fabularyzowana śledząca koleje losów ojca i syna. Barba pisze lekko i z humorem (niemal tak, jak by tworzył powieść łotrzykowską). Przy okazji autor przekonuje nas, jak bardzo uzasadniona jest ta świadomie korzystająca z fikcji i domysłów forma opowieści. Autor mówi nam bowiem o tym, jak niewiele pewnych rzeczy jest w biografiach. Jak fakty są de facto ich interpretacjami. 

No i jeszcze jak na los syna wpływa biografia ojca. Architektura jest w centrum, ale czasem przesuwa się w cień, żeby odsłonić nam kulisy amerykańskiego snu albo skomplikowaną relację, która zachodzi między ojcem i synem:

Życie Guastavina było w rzeczywistości życiem dwóch Guastavinów, ojca i syna. Zawsze mówi się o ojcu, ale w rzeczywistości to syn wykonywał lub kończył prawie wszystkie najważniejsze prace, w których uczestniczyła firma. To nieporozumienie, które bywa zabawne i na którym opieram całą strukturę książki.

Czyta się niemalże jednym tchem bo Barba prowadzi narrację tak, żeby na chwilę nie stracić uwagi czytelnika: dba o zwroty akcji, zatrzymania, tempo opowieści, zazębiające się wątki. 

Wydawnictwo Filtry wydaje książki z dbałością o detale – graficznie zawsze pięknie zaprojektowane, a nazwisko tłumaczek i tłumaczy – zawsze na okładce.

2. Polska drugiej kategorii, czyli ta właściwa 

Nie ma i nie będzie
Magdalena Okraska
Ha!art 2022

Polska – oszukana przez Balcerowicza, zachłyśnięta wczesnym kapitalizmem, łatana bez ładu i składu przez kolejne ekipy polityczne.  

Okraska – „prosta dziewczyna z prowincji”, jak czytamy w biogramie na skrzydełku okładki – pojechała w Polskę i opisała, jak to w małych miejscowościach nie ma szans na nic. Jak bardzo wszystko się posypało po transformacji. 

Nie ma więc węgla, nie ma siarki, nie ma bawełny ani Irlandii. I nie ma tanich mieszkań. Nie ma też specjalnie pracy, choć mydlą nam oczy rynkiem pracownika. Kluczowe problemy, które powinny znaleźć odzwierciedlenie w lewicowym programie. Wspominam o tym nie bez powodu, bo reportaż Okraski polityczny kontekst ma wpisany nie tylko w treść, ale i w misję.

Sądzę, że także z tego powodu sporo się o tej książce mówiło i pisało. Autorka jest aktywistką, ma duże i wierne grono fanów. Wspierają ją (wielbią wręcz) lewicujący dziennikarze, którzy jeszcze przed premierą książkę zachwalali, skutecznie podgrzewając atmosferę wokół publikacji. 

Przyznam, że nie lubię tego typu marketingu. Nie znoszę nachalnego przekonywania mnie, że oto powstaje najbardziej obrazoburcza książka, która wreszcie pokaże nam prawdę o Polsce, którego nie widzimy z pozycji Warszawy czy Gdańska.

Tymczasem reportaż specjalnie niczym nie zaskakuje – ani postawą autorką, ani jej odkryciami. Wiemy, jak jest (i co nas czeka w każdym kolejnym rozdziale). Słyszymy od rozmówców Okraski dokładnie to, czego się spodziewamy. Skala też nie poraża, bo Okraska jedzie zaledwie do kliku miejscowości.

Ale czyta się dobrze. I w jakimś dziwnie masochistycznopolskim sensie fajnie jest się przenieść do miejsc, z których albo wyjechaliśmy na studia, albo znamy kogoś, kto wyjechał za pracą ze Skarżyska-Kamiennej, Wałbrzycha, Ozorkowa czy Włocławka. 

Jest coś ożywczego i w zasadzie wyzwalającego w czytaniu takich książek. I chyba najbardziej chodzi o to, że Nie ma i nie będzie to doskonała odtrutka od politycznego bełkotu. Tzw. real life. 

3. Samotność artysty (z kochanką) 

książka na wakacje
Książka na wakacje

Kochanka Wittgensteina
David Markson
przeł. Krzysztof Majer
PIW 2022

Wbrew tytułowi to nie jest opowieść biograficzna, w której odkrywamy, że homoseksualizm Ludwiga Wittgensteina był fałszywy, a on sam uganiał się za kobietami, które skrycie pożądał. To w ogóle nie jest powieść o Wittgensteinie. To nawet nie jest powieść w tradycyjnym tego słowa znaczeniu.  

Kochanki Wittgensteina przez lata nikt nie chciał wydać. A jak już w końcu wyszła, spóźniony zachwyt krytyków nie przełożył się na zainteresowanie przekładem. W Polsce ukazuje się po wielu latach – nie mam wątpliwości, że ogromna w tym zasługa tłumacza Krzysztofa Majera. Jeszcze na studiach Kochankę… podarował mu kolega, mówiąc, że to ulubiona jego powieść. Niszowy zachwyt panów z anglistyki? Nic z tych rzeczy. Arcydziełem nazwał ją genialny i powszechnie wielbiony David Foster Wallace. 

Amerykański pisarz David Markson napisał powieść dla prawdziwych erudytów. W Kochance Wittgensteina świat składa się z opowiadania o nim. Zupełnie jak w filozofii Wittgensteina, który chaos rzeczywistości radził nam porządkować za pomocą słów stwierdzających o stanie rzeczy. 

Kochanką jest Kate, wzorowana na Joan Semmel, której Markson powieść dedykuje i po rozstaniu z którą już z nikim się nie związuje. Kate opowiada, żeby zagadać samotność. Na 350 stronach iskrzy od nawiązań, intertekstualnych gierek i skojarzeń. Ale spokojnie, przyjemności czytania nie zabija niemożność ich rozwikłania ani inne braki w edukacji.

To nie jest spacer po historii literatury i sztuki, to wędrówka po własnych obolałych emocjach i pogrążających się w obłędzie myślach. 

Jerzy Jarniewicz o powieści Marksona, „Książki. Magazyn do Czytania”

Krzysztof Majer w posłowiu przypomina, że Markson uważał Kochankę… za powieść autobiograficzną. Samotność artystów to jeden z wielkich tematów literatury, rzadko poruszanych. Sprawa z Kochanka Wittgensteina jest godna uwagi tym bardziej, że Kate jako narratorka zachowuje ironiczny stosunek do rzeczywistości.

[…] nie chcę powiedzieć, że błahe dylematy nie przesądzają również, do czasu do czasu, o podstawowym nastroju egzystencji. Sugeruję zaledwie, że jedyną rzeczą, jaką Wittgenstein miał w głowie, gdy ludzie sądzili, że tak intensywnie myśli, mogła być mewa.

s. 229

Hasło „powieść eksperymentalna” może niejednego odstraszyć. Też odczuwałam dystans, dopóki nie wzięłam do ręki i nie zaczęłam czytać. W ogrodzie, parku, tramwaju, a nawet na placu św. Marka w Wenecji – wszędzie chce się być razem z Kate. 

4. Gniazdko dudków nad Zalewem Zegrzyńskim

Gniazdko dudków
John Ashbery, James Schuyler
przeł. Andrzej Sosnowski, Tadeusz Pióro
PIW 2022

Powieść kampowa? Dajmy spokój. Nie ma to kompletnie żadnego znaczenia. Czyta się świetnie. Sytuacje są absurdalne, a śnieg skrzypi pod butami, nawet kiedy za oknem wiosna przechodzi w lato.

Dwóch poetów – John Ashbery i James Schuyler – pisało tę powieść-eksperyment przez 16 lat. Dwóch innych poetów – Andrzej Sosnowski i Tadeusz Pióro (czemu nie ma ich na okładce?) – zaczęło pracę nad tłumaczeniem 30 lat temu i… niedawno skończyli. 

Jeśli powstawać będzie lista efektów pocovidowych, to obok takich zdobyczy jak praca zdalna Gniazdko dudków powinno się na niej znaleźć.

Pierwszego dnia pracy nad Zalewem Zegrzyńskim, po kilku drinkach dla kurażu, zaryzykowaliśmy pierwsze, złożone z trzech słów zdanie: „Alicja była zmęczona”. Był to udany początek i niebawem, w wybornym nastroju obserwując ptactwo, wpadliśmy na tytuł: „Gniazdo dudków”. Potem szło nam chyba coraz lepiej.

Od tłumaczy, s. 238

O tak, to z pewnością bardzo udany projekt czwórki poetów.

5. Castorp w Sopocie  

Castorp
Paweł Huelle
słowo/obraz terytoria 2004

Wprawdzie pisałam o uroku czarownic w Empuzjonie Olgi Tokarczuk, ale książka ostatecznie nieco mnie znudziła, więc na wakacje nie polecam.

Zabawy Tokarczuk z Czarodziejską górą za to przypomniała mi kompletnie inną powieść, do której wróciłam, by odkryć przyjemność obcowania z Castorpem w czasach studenckich w Gdańsku. Jego losy dopisał Paweł Huelle, bo Thomas Mann zaledwie jednym zdaniem o studenckich latach swojego bohatera wspomina.

Castorp w młodości jest dokładnie taki, jak sobie wyobrażamy, że mógłby być, kiedy poznajemy go w Davos. Jestem przekonana, że gdyby Mann miał okazję przeczytać powieść Huellego, chwyciłby za telefon i od razu do niego zadzwonił, żeby omówić szczegóły. I na pewno przyjechałby na wakacje do Sopotu.

6. Bieszczady po drugiej stronie granicy 

Tak blisko, tak daleko. Bieszczady po drugiej stronie granicy
Krzysztof Potaczała
Prószyński i S-ka 2022

Wicher dziejów na bieszczadzkim pograniczu to coś więcej niż wysiedlenia i mordy. To również przerwane losy miejsc, z których znikają nie tylko mieszkańcy, ale i cerkwie, budynki, cmentarze. 

Można by powiedzieć, że ta książka to świetne przygotowanie do wypraw w Bieszczady – dla wielbicieli historii, ale i dla szukających pomysłów na zobaczenie czegoś mało oczywistego. Przy okazji to ciekawa opowieść o kawałku pogranicza, w którym odbija się polityka kraju. Cieszę się, że rozmowa nawet w mediach społecznościowych – na biznesowym Linkedinie – może toczyć się mądrze.

Ale to doskonała lektura także dla tych, którzy potrzebują dziś porządku i stabilności, czując niepewność zawirowań politycznych i gospodarczych na świecie. Osadzenie w historii, w korzeniach daje poczucie bycia częścią tego, co nas kształtuje

7. Apetyt w Paryżu

Między posiłkami. Apetyt na Paryż
A.J. Liebling
przeł. Anna Arno
Próby 2022

Chyba nikt nie wątpliwości, że jedzenie już dawno przestało służyć zaspokajaniu głodu. Nowoczesność – albo płynna ponowoczesność – z jedzenia uczyniła nadmiar albo brak.

Jemy więc w okienkach żywieniowych, stosując odpowiednie godziny postów. Nie jemy, stosując głodówki. Unikamy jedzenia w godzinach wieczornych. Próbujemy schudnąć. Nic nam z tego nie wychodzi, więc próbujemy ponownie, myśląc o tym, że nie wolno nam jeść. 

Nie tolerujemy laktozy. Unikamy albo całkiem rezygnujemy z jedzenia mięsa. Nie smażymy. Nie słodzimy. Koniecznie bez glutenu. 

Zakazów i dobrych obyczajów, mody na niejedzenie jest dziś tak dużo, że całkiem zapomnieliśmy, do czego w ogóle jedzenie służy. 

[…] żeby dobrze pisać o jedzeniu, trzeba mieć porządny apetyt. Bez niego nie sposób zebrać przy stole wystarczających wrażeń i mieć cokolwiek godne zapisania. W tym fachu każdy dzień daje tylko dwie szanse pracy w terenie i nie można ich zmarnować, uważając na cholesterol.

s. 6

Liebling będzie więc jadł dużo i tłusto. Jeśli ktoś myśli, że da się tę książkę przeczytać z pustym żołądkiem, to się grubo myli. To totalna rozpusta, która nie nazywa siebie żadnym tam cheat day ani nie tłumaczy z nadmiaru. Skupiona jest na smakach, wrażeniach, doznaniach na podniebieniu. Co najwyżej jeszcze na zasobności portfela, żeby przebywanie i odwiedzanie restauracji w Paryżu uczynić znośniejszym. 

8. Lato w mieście w czasie epidemii polio 

Nemezis
Philip Roth
przeł. Jolanta Kozak
Wydawnictwo Literackie 2022

Ciągnie mnie po latach znów do Rotha. Po kilku udanych i dwóch nieudanych powrotach czytelniczych na wakacje zabieram Nemezis. Zabieram do drugiego pokoju, ale zabieram też, kiedy uciekam z miasta. Nauczyciel WF-u też wyjeżdża z miasta, kiedy szaleć zaczyna śmiercionośne polio. 

Podejmowanie decyzji wcale nie jest łatwe, gdy w grę wchodzą moralne wybory. O dziwo, nie ma ich narzeczona Bucky’ego. Chyba że przyjmiemy wersję, że ona myśli wyłącznie o tym, żeby Bucky’emu było dobrze? Ryzykowne stwierdzenie.

Dlaczego Nemezis, a nie na przykład Dziedzictwo? W pełni lata i przyjemności (oj, jak ich potrzebujemy!), zastrzykiem energii są zwroty akcji. Tych nie brakuje. 

Wznowienia Philipa Rotha mają tak kuszące okładki, że trudno oprzeć się, by nie mieć na półce i tego wydania.

9. Mroczna podróż samochodem w Szkocji

Pod skórą
Michel Faber
przeł. Maciej Świerkocki
W.A.B. 2005

Do tej książki – podobnie jak do Czarodziejskiej góry czy powieści Cormaca McCarthy’ego – wracam co jakiś czas. Tak jak przydaje się wiedza, co nam pomaga, kiedy mamy nieco gorszy nastrój, tak samo dobrze mieć na półce powieść, w której w chwilach zwątpienia czy czytelniczej nudy przypomnimy sobie, jakie to uczucie przeczytać powieść genialną. 

Nie każda książka Fabera jest takim pewniakiem. Pod skórą jednak śmiało można by umieścić na liście 100 najlepszych powieści świata (w dodatku w mocnej piątce). 

Nic nie jest tym, czym nam się wydaje, choć przeczuwamy, że główna bohaterka jest jakoś bardziej mroczna i jakoś bardziej dziwna, niż norma przewiduje. Czuje to jej pasażer autostopowicz, gdy wsiada do samochodu. Podróż przez szkockie drogi bywa tak mroczna i niepokojąca, że trudno zasnąć. Co się dziwić… W końcu znajdujemy się w świecie, w którym ludzi hoduje się na mięso, z którego robi się steki. 

Sadystka? Morderczyni? Czytelnik do ostatniej strony nie będzie wiedział, z kim i czym właściwie ma do czynienia. O tak, nikt z nas nie chciałby spotkać Isserley na swojej drodze. 

10. Postradziecka Ukraina

Badania terenowe nad ukraińskim seksem
Oksana Zabużko
przeł. Katarzyna Kotyńska
Agora 2022

Zabużko to z pewnością jeden z najważniejszych głosów współczesnej Ukrainy, a Badania terenowe nad ukraińskim seksem to z pewnością jedna z najważniejszych jej książek. Gdy wyszła w latach 90., szybko stała się bestsellerem tłumaczonym na liczne języki świata.

Autorka mówiła, że to psychoanaliza narodowa. Wyłania się z niej Ukraina poturbowana, uwikłana w siebie samą, z mnóstwem samoograniczeń. Państwo na niby. Zdegradowane mentalnie i kulturowo. W połowie lat 90. książka budziła spore kontrowersje.

Dziś zyskuje swoje drugie życie, pokazując przy okazji, jaką drogę przemierzyła Ukraina – jako państwo i jako społeczeństwo. Zabużko z pewnością można by okrzyknąć kobiecą wersją Timothy’ego Snydera. I jeśli ktoś ma być kandydatem do literackiego Nobla z Ukrainy, to z pewnością jej nazwisko krąży częściej niż Serhija Żadana.

11. Kamienie Wenecji  

Co mówią kamienie Wenecji
Ewa Bieńkowska
Próby 2021

Wenecja – miasto, w którym chce się być. Chce się je oglądać. Doświadczać go. Ale czy chce się czytać? Ewa Bieńkowska udowadnia, że chce się. W dodatku to jedna z tych lektur, które pozwalają nam w Wenecji pozostać sobą.

O książce i autorce w Wenecji więcej już pisałam przy okazji wznowienia. Dodam jednak – co może ważne w kontekście planowania podróży wszelakich – że z esejami Bieńkowskiej można zwiedzać Wenecję realną bądź wyobrażoną. I niezależnie od wyboru jest to jedna z najprzyjemniejszych wypraw. 

12. W ciszy głośniej od bomb

100 wierszy wolnych z Ukrainy
przeł. Bohdan Zadura
Biuro Literackie 2022

Może wydawać się nieco kontrowersyjne umieszczać taką pozycję w zestawieniu książek „fajnych”. W końcu poezja z ogarniętej wojną Ukrainy nie pasuje ani do greckiej plaży, ani do tarasu w domu na Mazurach, ani do grilla w podwarszawskim Międzylesiu. 

A jednak przyznajmy, że zdarza nam się – nawet na wakacjach – potrzeba wyciszenia. Zdarza nam się, że chcemy poczuć, że jest jakiś większy sens tych wszystkich naszych przyziemnych codziennych i błahych działań. Że wiemy, że nie tak daleko od nas o swoją wolność (i życie) walczą nasi sąsiedzi. Że brakuje nam naszej współczesnej religii – psychoterapii, dającej odrobinę transcendencji.

Wybitny poeta Bohdan Zadura przychodzi z pomocą, dając różnym wewnętrznym głosom – głos słyszalny. Pozwala nam usłyszeć, co gra w ukraińskiej duszy poetek i poetów.

100 wierszy wolnych z Ukrainy to 39 poetek i poetów. Czytanie poezji bliskie jest ćwiczeniom oddechowym w jodze. Odzyskujemy równowagę. I spokój.  

Prawdziwa poezja zawsze
opiera się
na dokładności

Serhij Żadan, [Wielcy poeci smutnych czasów]

30 czerwca 2022

Dodaj komentarz