Literacki GPS i rankingi najlepszych książek. Skąd się biorą? 

Coraz częściej dostaję pytania o to, jak powstają Moje rankingi, ale i jak ułożyć własny kanon lektur. Z pozoru nie ma tu wielkiej tajemnicy. Czytamy, bo lubimy jakiś typ literatury. Czytamy, bo ciekawią nas nowości. Czytamy ulubionych autorów. Przez lata czytamy tylko to, co nas interesuje. Pozycje sprawdzone.

Czasem jednak – wcale nie tak rzadko – dociera do nas, że może coś nas omija? Może gdzieś są jakieś lepsze nieznane nam książki? Efekt FOMO (ang. fear of missing out)  wywołują z pewnością liczne zestawienia, nagrody literackie i… tak… rankingi blogerek i blogerów. Czy polecają, bo lubią, czy może dlatego, że nawiązali współpracę z wydawnictwem? 

To ostatnie szybko można zweryfikować, bo wskutek zaleceń KNF i licznych kontroli UOKiK-u tak zwani influencerzy każdą ze swoich finansowych współprac muszą wyraźnie oznaczać w postach i tekstach. Widać to najczęściej w branży beauty i wszelkiej maści influencerów doradzających, w co inwestować (tam znajdują się największe pieniądze i największe zasięgi), ale i w naszej niszowej branży mają zastosowanie. I im bardziej transparentnie, tym lepiej dla każdego z nas (ja swoje zasady zapisałam w Polityce recenzowania

Najlepsze książki są czasem najlepsze na ten czas  

Czytam autorów, ale czytam także innych blogerów. I szczerze przyznam, że w większości przypadków ich polecania i rankingi wynikają z ich zainteresowań. Jeśli więc podoba Ci się, co piszą, bez większego ryzyka sięgnęłabym po polecane przez nich książki. Bo nawet jeśli się w jednym z 10 przypadków pomylisz, to i tak zyskasz. Nie spodobała Ci się powieść Shuggie Bain? W porządku, ale przynajmniej już wiesz, że o jednej z najgłośniejszych premier roku możesz powiedzieć: – Naah, to nie dla mnie, za dużo opisów. 

Czuła przewodniczka. Kobieca droga do siebie
Natalia de Barbaro
Agora 2021

Czytamy po to, żeby zobaczyć trochę innych od nas ludzi, inny świat. Ale czytamy także po to, żeby poczuć, że gdzieś ktoś czuje tak jak my i myśli tak jak my. Z tego wynika fenomen takich książek jak Czuła przewodniczka Natalii de Barbaro, której recenzji nie znajdziecie na Literackim GPS-ie, ale pisałam o niej na Twitterze.

Czy żałuję, że przeczytałam? Wręcz przeciwnie. Sporo myślę o fenomenie czytelniczym tej książki. O tej grupie czytelniczek i czytelników, którzy przeglądają się w niej jak w lustrze. O ich emocjach, o próbach zmiany kierunku swojego życia – zawodowego albo osobistego (albo obu naraz). Może wtedy właśnie im banalniej, tym lepiej dla nas?

Kanon literacki a czytelnicze praktyki 

Zachodni kanon. Książki i szkoła wieków
Harold Bloom
przeł. Bogdan Baran i Michał Szczubiałka
Aletheia 2019

Tadeusz Konwicki powiedział kiedyś, że nieśmiertelność pisarzowi daje znalezienie się na liście lektur. Dziś chyba praktyki czytelnicze mówią nam coś innego. Nie czytamy tego, co nam polecają w szkole ani tego, co polecają krytycy, ale to, co rekomendują… znajomi na Facebooku (nawet jeśli wśród tych znajomych są tacy, których nigdy nie spotkaliśmy).

Zapytałam kiedyś o to wprost w kilku prywatnych grupach czytelniczych i tak – mniej dowierzamy oficjalnemu obiegowi (i oficjalnym mediom), bardziej – mikrogrupom spotkanych wirtualnie osób podobnych do nas. 

Pytanie jednak o to, co czyni Szekspira Szekspirem pozostaje w mocy? Jak to się dzieje, że dzieła jakiegoś pisarza zaczynamy postrzegać jako kanoniczne? Kto w ogóle o tym dziś decyduje? To problem, z którym swego czasu zmierzyć się postanowił literaturoznawca Harold Bloom w książce Zachodni kanon. Książki i szkoła wieków. Zostawmy na bok listy lektur i instytucjonalny nadzór nad tym, co mamy o świecie wiedzieć. 

Bloom analizuje utwory 26 pisarzy od Dantego przez Szekspira, Cervantesa, Goethego po Dickensa, Tołstoja, Becketta czy Woolf. Szuka wyznaczników kanonu literackiego, w jego dyskusji z tradycją, oryginalności stylu, swoistej dziwności, która urzeka czytelników.

…czymkolwiek byłby zachodni kanon, nie jest programem społecznego zbawienia.

s. 40

Ciche trwanie pisarzy i dzieł zawdzięczają oni temu, że czytelnicy rozpoznają się w tym świecie niezależnie od tego, czy mieszkają na brytyjskiej wsi, we francuskiej aglomeracji czy polskim Polesiu. Tak w każdym razie twierdzi Bloom (oczywiście potwornie upraszczając wywód zawarty na 600 stronach książki). 

Dzieło Szekspira zawiera pewną substancję, która dominuje i która okazała się wielokulturowa, tak powszechnie przyjęta we wszystkich językach, że ustanowiła niejaką praktyczną wielokulturowość na całym globie…

s. 76

Z Bloomem spierają się literaturoznawcy, ale i z pewnością niejeden czytelnik ma ochotę zaprotestować. Kiedy dziś znów sięgam po tę książkę, najbardziej uderza mnie, że teraz inaczej postrzegamy w literaturze wielokulturowość. Szukamy głosów z obrzeży, marginesów, poza oficjalnym obiegiem potrafiących opisać to, co wchodzi w dyskusję z obowiązującą narracją większościową. Albo szukamy ubarwienia naszej codzienność – może z tego właśnie wynika fenomen książek Stephena Kinga?  

Literacki GPS top, czyli osobiste rankingi 

Nie byłam przekonana do zakładki Moje rankingi aż do momentu, kiedy zobaczyłam, że czytelnicy bloga zaglądają najczęściej do niej. Nie oznacza to jednak – jak widać – że nic innego nie robię, tylko tworzę zestawienia. Robię je tylko wtedy, kiedy czuję, że porządkują moje (więc może i Twoje?) czytelnicze fascynacje. 

Jak powstają? Nawet jeśli są intuicyjne, to mam kilka metod działania:

Ranking książek jednego autora 

Są autorzy popularni, którzy piszą albo napisali dużo. Nie zawsze jest dobrze zacząć od ostatnio wydanej czy wznowionej. O ile więc wydaje mi się, że dobrze zacząć czytać Toni Morrison od jej debiutanckiego Najbardziej niebieskiego oka, a nie od najbardziej znanej je powieści pt. Umiłowana. O tyle już Olgę Tokarczuk fajnie zacząć czytać od… Prawieku. Czujesz, że może warto by przeczytać coś Philipa Rotha? Niekoniecznie zaczynaj od Kompleksu Portnoya.

Ranking książek do przeczytania na wakacjach 

Ale piszę nie tylko o tym, co warto. Inspiracje są w wielu przypadkach od Was. W grupach czytelniczych na Facebooku powtarza się często pytanie: jaką wciągającą książkę zabrać do pociągu albo na wakacje? „Tylko taka wiecie, żeby była wciągająca i żeby nie trzeba było jej czytać tygodniami”.

Tak, czytającym codziennie może się wydawać to dziwne, bo zazwyczaj mamy odwrotnie – lubimy być z bohaterkami i bohaterami jak najdłużej. Ale i nam czasem przyda się przyjemny przerywnik. Książka do przeczytania w dwie, trzy czy cztery godziny? Czemu nie

Top książek o dystopiach, apokalipsach 

Covid był szokiem. Przydarzyła nam się dość niesamowita historia – nagle, z dnia na dzień, wszystkie firmy przestały działać. Gospodarka stanęła. Ludzie zamknęli się – zgodnie z zaleceniami rządów – w domach. Nie działały szkoły, teatry, kina, kawiarnie. Przerażenie, niedowierzanie, dziwne przeczucia o końcu świata. 

Nie mogłam po prostu czytać czegokolwiek. Chciałam znaleźć się w jakimś świecie, w którym działo się podobnie i jakoś inni sobie z tym poradzili. Chciałam sprawdzić, jaki może być ciąg dalszy naszego serialu z realu. Nawet jeśli w wielu przypadkach to nie był mój typ literatury, ale czytałam jak opętana. Bez wytchnienia. Z dużym uczuciem ulgi kończyłam i zaczynałam kolejną

Książki pod choinkę 

„Polecisz mi coś nietypowego, fajnego, takiego w sam raz na prezent pod choinkę, a nie tylko taki zwyczajny?” – kiedy przeczytałam tę prośbę, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo książki nadają się na coś ekstra. Jak wiele jest pozycji, które nie tylko świetnie się czyta, ale i z przyjemnością ogląda. Jak można zaskoczyć kogoś czymś, czego by sobie normalnie nie kupił, ale z przyjemnością postawi na półce i będzie zaglądał od czasu do czasu. 

Tak powstał ostatni ranking bożonarodzeniowy. Odzew mnie zaskoczył i kolejny taki ranking z przyjemnością powtórzę przed kolejnym sezonem prezentów („takich ekstra”). Lista powstaje, możesz się dorzucić pomysł…

Top pisarzy ukraińskich 

Niby coś wiemy, kogoś czytaliśmy. W końcu to nasi sąsiedzi. Jakieś nazwiska? Jurij Andruchowycz? No nie, przestało to wystarczać. Bohaterstwo ukraińskie zadziwia i zawstydza świat. Nie sposób nie czytać ukraińskiej literatury. 

Od lat z przyjemnością czytam Oksanę Zabużko, odkryciem był Serhij Żadan. Ale sprawdziłam, co tłumaczy się na angielski i co czyta się w Wielkiej Brytanii czy Stanach Zjednoczonych – jaki obraz i przez czyje oczy świat zachodni ogląda Ukrainę. Tak trafiłam na Wołodymyra Rafiejenkę. Czytam i nie wychodzę ze zdziwienia, jak to się stało, że mamy tak mało polskich tłumaczeń pisarza z takim talentem? 

Najlepsze reportaże na wakacje, czyli poznaj swój kraj 

Wakacyjna lektura, zwłaszcza kiedy chcemy, żeby wakacje trwały cały rok. Czytanie o miejscach, w których byliśmy albo do których chcemy pojechać. Czytamy, by zrozumieć, jaką kryją w sobie tajemnicę. Reportaży powstaje za dużo, ale są wśród nich pozycje wybitne. Bieszczady w reportażach Krzysztofa Potaczały to nie żadne tam magiczne widoczki z połonin, ale kawał porządnie napisanej historii pogranicza, z jego polską, ukraińską czy rusińską biografią.

Najnowsza książka Krzysztofa Potaczały już wkrótce. Miejsce na półce już czeka

Zrozumieć inność

Nie ma dziś dla mnie bardziej fascynujących lektur niż te, które potrafią opowiedzieć świat, którego nie rozumiem, przywołać postaci, których nie mieliśmy szansy do tej pory usłyszeć. Nieważne, czy czujemy się w środku emocjonalnie podobnie innymi, czy interesuje nas społeczny kontekst – czytając, możemy naprawdę dotknąć tego, co to znaczy być kobietą w Afganistanie, jak to jest z rasizmem w Ameryce, o co chodzi z gender. Albo po prostu zmierzyć się z tym, dlaczego nie podoba nam się Polska, szczególnie kiedy oglądamy ją na zdjęciach Wojciecha Wilczyka.

Ranking najlepszych książek może być zestawieniem czasowym, ale może być także zestawieniem pisarzy, których tajemnicza moc oddziaływania jest tak silna, że nie sposób oprzeć się ich czytaniu. Tak mają wielcy pisarze? Tak mają pisarze, których nie można nie znać i nie czytać. 

29 maja 2022

Dodaj komentarz